+

Porady

Fotografia psów i kotów – Światło


 

Robiąc zdjęcia bez lampy błyskowej w pomieszczeniu ze sztucznym oświetleniem można zauważyć, że niektóre z nich są zażółcone lub zbyt niebieskie. W taki sposób aparat radzi sobie z niedoborem światła i korzysta z temperatury barwy żarówek. Oczywiście można to skorygować korzystając w aplikacji do obróbki zdjęć, jednak musimy wtedy liczyć się ze stratą jakości. Nadal jednak jest to lepsze rozwiązanie, niż użycie lampy błyskowej. Po pierwsze dlatego, że dla zwierząt, a szczególnie kotów to bardzo nieprzyjemne i stresujące doznanie. Niektóre psy można nauczyć tolerować błysk, ale wymaga to zbudowania dobrych skojarzeń. Nawet wtedy nie jest to dla nich przyjemne. Po drugie, zdjęcia wykonane z lampą błyskową, skierowaną na zwierzę, są płaskie i nienaturalne. Flash brutalnie gasi głębię ostrości i gamę barw.

Najpiękniejsze zdjęcia powstają w rozproszonym świetle dziennym. Jednak unikajmy ostrego słońca w godzinach południowych i wczesnym popołudniem. Wtedy pojawiają się duże kontrasty. Szczególnie niekorzystnie wpływa to na portrety, kiedy ostry cień pada na pysk zwierzaka i deformuje jego rysy. Bywa też, że złapiemy ciekawe ujęcia, a tu się okazuje, że głowa jest w cieniu. Najlepsza pora to poranek, gdy piękne, rozproszone światło jest nieco chłodniejsze lub popołudnie, gdy pojawiają się ciepłe odcienie. Magiczną porą dla fotografów jest “złota godzina” – na krótko przed zachodem słońca. Wtedy mamy ogromne pole do popisu. O ile w środku dnia nie powinniśmy robić zdjęć pod słońce, ponieważ otrzymamy czarną, rozmazaną na krawędziach sylwetkę na tle ostrej bieli, to podczas złotej godziny dzieją się cuda. Możemy wtedy złapać “rim light” – piękną świetlistą obwódkę wokół konturów modela, tańczącą na jego sierści. Efekt ten pojawia się, gdy światło pada od tyłu fotografowanego obiektu. Warto wtedy poszukać dobrego punktu, z którego najlepiej uchwycimy to zjawisko.

Niezależnie od tego, czy oświetlamy scenę w plenerze czy w pomieszczeniu, zawsze przydają się dwa źródła światła, z czego przynajmniej jedno powinno być rozproszone. Do tego celu nie zawsze konieczna jest dodatkowa lampka. Przypuśćmy, że chcemy uchwycić kota wylegującego się na parapecie. Pada na niego światło słoneczne, ale pozostałe partie modela toną w cieniu. Fotografowie używają blendy, czyli powierzchni odbijającej światło. My korzystamy z przenośnej, lekkiej, którą łatwo można zwinąć w mały krążek i wsunąć do torby. Jednak czasem wystarczy biała powierzchnia, kartka papieru lub matowa strona folii aluminiowej, którą używamy w taki sam sposób, jak lusterko do “puszczania zajączków”. Kierujemy zatem odblask na zacienione partie kota leżącego na parapecie. Oczywiście kartka papieru, czy folia nie wywołają takiego odbicia jak lustro, ale właśnie o to chodzi – by nieco doświetlić zbyt ciemne miejsca. Efekt was zaskoczy.