+

dolina noteci live

Mila i Tobi pupilami miesiąca lipca


Pupilami lipca 2019 r. zostali Mila i Tobi.

1. Jak Mila i Tobi stali się częścią Waszej rodziny?

Byłam w takim momencie swojego życia, że bardzo brakowało mi psa, przyjaciela, źródła szczęścia, miłości i prawdziwości. Mój instynkt poprowadził mnie do schroniska, gdzie znalazłam dwie sierotki. Były w kiepskim stanie, miały krótkie futerko, wielkie sterczące uszy i wielkie czarne mądre oczka. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Mogłam zaadoptować tylko dwa razem, pani w schronisku nie chciała ich rozdzielać (za co wielki ukłon dla tej pani), wiec decyzja była oczywista.

2. Kto wymyślił imiona dla psiaków? Co było inspiracją? 🙂

Ponieważ proces adopcyjny trwał AŻ dwa tygodnie, miałam baaaaardzo dużo czasu na wymyślanie imion. Zaangażowana była w to cała rodzina i przyjaciele. Głosowanie, typowanie, wymyśla-nie, przeglądanie kalendarzy… Chciałam, aby imiona były krótkie i brzmiały dobrze w każdym języku, gdyż podróżujemy między kontynentami. Jednak zwyciężył mój niezawodny instynkt, Tobi i Mila są zadowoleni.

3. Jak wygląda Wasz ulubiony dzień?

Ulubiony dzień to taki, gdy wszyscy jesteśmy razem. Zawsze powtarzam: „nieważne gdzie, byle tylko razem”. Wiec razem jemy śniadanko, siedzimy w ogródku, idziemy na spacerek, poszczekamy na pana listonosza i przechodzących nieznajomych, poleniuchujemy, pobawimy się, (Pancia w tym czasie ma jeszcze trochę innych obowiązków). Chętnie przyjmujemy gości.

4. Co zmieniło się w Pani życiu, od kiedy Mila i Tobi dołączyli do rodziny?

Zmieniło się dosłownie wszystko. Ja myślę, że znaleźliśmy się w takim momencie, że wszystkie znaki na niebie i ziemi nam sprzyjały, to był moment, gdzie ja potrzebowałam ich, a oni potrzebowali mnie. Mamy ze sobą taką niesamowitą więź. Mila jest bardzo inteligentna i ma bardzo dużo ludzkich cech charakteru, a Tobi jest przezabawny i zawsze zadowolony. Przede wszystkim odkąd jesteśmy razem czuję spokój wewnętrzny, czuję wypełnienie próżni, taką aurę szczęśliwości. A moje pompony mają całkiem fajne życie, pancia ich rozpieszcza. ☺

5. W jaki sposób rozpieszcza Pani swojego pupila?

Można byłoby książkę napisać, jak pancia rozpieszcza swoje pompony. Na co dzień, to przede wszystkim zabawa, komendy, drapanko, pieska kocykiem trzeba przykryć jak jest zimno, klimatyzację włączyć jak jest gorąco, wymasować łapki, zajrzeć do uszka jak swędzi. No i oczywiście dobre jedzonko i przysmaczki.
Z jedzeniem był ogromny problem na początku, przetestowaliśmy mnóstwo produktów z półek sklepowych w Stanach i nic nie chcieli jeść albo zjedli, a potem mieli chore brzuszki. Bardzo dużo też dla nich wtedy gotowałam, dopóty dopóki nie przyjechaliśmy do Polski i spróbowaliśmy Doliny Noteci. Nikt nie chciał mi uwierzyć, że z nich są takie niejadki, gdyż jak się przyssali do misek, to zjedli wszystko w minutę. Bardzo im to zasmakowało, też skończyło się uciążliwe drapanie u Mili, która miała robione testy alergiczne, które nic nie wykazały i nie wiadomo było dlaczego się tak drapie. Od tej pory wysyłam jedzenie z Polski do Stanów kilka razy w roku.

6. Opiekunowie psów i kotów, dzięki swoim pupilom, często doświadczają różnych przygód 🙂 Czy również Pani ma takie humorystyczne historie na swoim koncie?

Tobis codziennie rano jak tylko się obudzimy przychodzi i liże panci oczka 🙂
Milusia jak boi się burzy to siedzi mi na stopie, jak coś gotuję w kuchni i nie mogę się ruszyć po coś do lodówki 🙂
Uwielbiają podusie, jak siedzą na kanapie to nie na kanapie, tylko na podusi na kanapie 🙂
Tobis boi się much, komarów, wszystkiego co lata, wiec pancia codziennie biega po domu z kap-ciem i wybija wszystkie owady latające, jeśli takowe się pojawią 🙂
Pompony są nauczone sisiania na pieluszkę w domu (jako alternatywa), wiec jak tylko któryś zrobi sis, to przybiega zakomunikować, że zrobione. Oni są bardziej konsekwentni niż ja, nie odpuszczą dopóki nie dostaną nagrodki 🙂